czwartek, 3 stycznia 2013

Zupa Hipokratesa na odtrucie.


Jestem już, jestem w domu. Załapałam się wcześniejszym transportem meblowym, D. odwozi auto, wraca samolotem w sobotę, przez Amsterdam... I muszę stwierdzić, że o ile zawsze myślałam, że w Danii zawsze pada, to w Nadrenii Północnej-Westaflii nigdy nie przestaje padać, brrr!!! A tutaj nawet słońce świeci.
Już mi się dłużyło do 'własnych śmieci', choć święta były całkiem udane, rodzinne i sielskie. Popełniłam swój najlepszy barszcz w życiu (suszone śliwki to to jest to!), mimo tego, że gotowany na ugotowanych burakach (innych w sklepach było brak, nie wiem, czy to taki niemiecki zwyczaj, czy to ja miałam pecha). Z braku podgrzybków lepiłam uszka z kapustą i kozakami, a bigos po raz pierwszy robiłam z kapusty na pół słodkiej i kiszonej, chyba też lepszego nigdy nie zrobiłam (ach te suszone śliwki). I niezmiernie mnie to wzrusza co roku, że na stole wigilijnym u rodziców D. obok grochówki i karpia (dwa dania, nie dwanaście) jest też miejsce na mój barszcz i uszka.
I jeszcze się tak trochę pochwalę, że dostałam dwa kartonów garnków! Chwała ciotkom, które zmieniają kuchenki na indukcyjne i zaopatrują się w nowe gary :) Niekoniecznie mam miejsce na to wszystko w kuchni, ale chyba nie tak szybko zardzewieją.



Tymczasem na kuchence wolno gotuje się zupa Hipokratesa, która marzyła mi się już od pierwszego dnia świąt. Ten Hipokrates to był całkiem niezły lekarz, który wierzył, że to natura jest główną siłą leczniczą i należy jej jedynie pomagać, a już na pewno nie przeszkadzać. Szkoda, że współczesna medycyna tak bardzo odcięła się od tego, co dla tego "ojca medycyny" już tak dawno było oczywiste.
Przepis na zupę Hipokratesa został "spopularyzowany" przez doktora Gersona, który opracował specjalną dietę i całą terapię antyrakową, jak również przeciw innym chorobom cywilizacyjnym. Tym, którzy o niej nie słyszeli polecam poczytać trochę więcej na jej temat, ja jakiś czas temu gotowałam posiłki wg Gersona dla pacjenta z rakiem i wiem, jak bardzo ta dieta pomaga.

A sama zupa wzmacnia system immunologiczny i oczyszcza nerki z toksyn.

Zupa Hipokratesa
(wg Dr Gersona)

1 duży lub 2 małe pory
0,5 kg ziemniaków
0,75 kg świeżych pomidorów
1 duża cebula
1 mały korzeń selara (lub część większego)/lub 3-4 łodygi naciowego
1 mała pietruszka (lub nać)

Aby zupa miała sens, wszystkie warzywa powinny być ekologiczne. Nie należy ich również obierać, jedynie porządnie umyć i wyszorować. Pokroić w średniej wielkości kostkę, wrzucić do garnka ze stali nierdzewnej, przykryć zimną wodą (filtrowaną lub wcześniej przegotowaną), gotować na najmniejszym ogniu 2 godziny. Następnie przetrzeć w sicie do przecierania warzyw/pomidorów.
Ponieważ ja na diecie nie jestem i takiego sita nie posiadam, swoją zupę mam zamiar zblendować. Proporcje zmniejszyłam o połowę, pomidory pominęłam (bo w końcu to nie sezon) i dodałam trochę więcej selera. I jeszcze pietruszkę zamieniłam na pasternak, bo ten jest łatwiej dostać w Danii.
 Pacjenci spożywają taką zupę dwa razy dziennie, można ją gotować raz na 2-3 dni, i za każdym razem odgrzewać po jednej porcji.
I nie, brak soli nie jest pomyłką. Zupa ma przyjemny, słodkawo-warzywny smak.

PS. Właśnie znalazłam na youtube film dokumentalny "The Gerson Miracle", który 2 lata temu obejrzałam z wielką ciekawością. Polecam.




10 komentarzy:

  1. nigdy nie słyszałam o tej diecie, ale na pewno zajrzę. To bardzo ciekawy temat. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tematyka naprawdę ciekawa, polecam film, który właśnie do posta dodałam.

      Usuń
  2. niefotogeniczna, ale wiem że smaczna, choć nie o to chodzi w lekarstwach :) chwała Hipokratesowi i cudzym kuchenkom indukcyjnym...
    wszystkiego dobrego w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję i nawzajem! tak szczerze, to ten przepis czekał na publikację od założenia bloga, ale zawsze zdjęcia były 'nie takie'. te są jeszcze z kwietnia, może jutro uda mi się wydziergać coś trochę bardziej przyjemnego dla oka ;)

      Usuń
  3. Chyba wypróbuję :) Zawsze fascynowała mnie medyczna filozofia Hipokratesa, tyle w niej mądrości, które ani trochę się nie przedawniły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja chyba trochę więcej Hipokratesa poczytam, bo tylko Gersona czytałam :)

      Usuń
  4. Swego czasu gotowałam ale nie polubiłam. Skoro jednak to lekarstwo to smakować nie musi...
    Śliwki suszone górą!! U mnie też w bigosie pół na pół z kiszonej i słodkiej kapuchy i też w barszczu (na domowym zakwasie).
    Pozdrawiam i życze dobrego roku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak robiłam w domu rodzicom to też nie chcieli jeść, dopiero po dosoleniu trochę przełknęli ;) dziękuję i życzę wszystkiego dobrego!

      Usuń
  5. Zaciekawiłaś mnie Hipokratesem:)

    OdpowiedzUsuń