Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Gâteau Marcel

W grudniu zapowiadałam przepis na ten czekoladowy cud, ale w grudniu mi to nie wyszło. Grudzień w ogóle był raczej do niczego. Kończenie szkoły, egzaminy, dużo stresu i zmęczenia, pisanie pracy po duńsku (to była najstraszniejsza rzecz, jaka mi się w mojej karierze edukacyjnej przytrafiła, chyba nawet gorsza niż nauczycielski egzamin z matematyki...)  Więcej stresu i zmęczenia, śmierć dziadka, rozpacz z niepożegnania się z nim, Szalona jazda z koleżanką i jej dwumiesięcznym dzieckiem do kraju, by na półtora dnia odwiedzić babcię i nie móc zostać na pogrzebie. A potem szalona jazda z powrotem, by zdążyć na najważniejsze egzaminy. Dlatego grudzień nie był miły, choć zdarzyły się miłe momenty. Święta z przyjaciółmi w Danii, a potem przyjazd do kraju, już na spokojnie, wraz z D. To pierwszy nasz wspólny zimowy przyjazd do domu, a ja zimą w kraju byłam, zdaje się, w 2009. Nie tęsknię za budzeniem się rano przy 13 stopniach, bo w piecu już dawno wygasło. Albo tego węglowego smogu w

Najnowsze posty

Śliżyki wigilijne

Festiwal Żywych Kultur, czyli fermentacja po szwedzku

Chatka Czarów, czyli tam i z powrotem