sobota, 20 października 2012

Kapuściany quiche z wędzonym serem kozim.

Serowa piwnica w Bystrzycy

Zazwyczaj, gdy czytam o zachwytach nad serami zagrodowymi, a w szczególności serami kozimi, wzdycham sobie głęboko. A dlaczego? Bo kiedy ja dorastałam, nie było takiego pojęcia jak sery zagrodowe, a z serów czy mleka koziego (prawie) wszyscy się śmiali. A moi rodzice właśnie wtedy przerzucili się na hodowlę kóz i zostali serowarami. Tylko w wioskowej mentalności było to zjawiskiem nie do przyjęcia, bo kozy to zwierzęta niższej rangi. Więc nie dość, że 'kocia wiara', to jeszcze 'kozie bobki'. Trochę czasu upłynęło zanim przestałam wracać do domu ze łzami w oczach, bo ktoś coś za mną krzyknął. Jednak już w liceum zaczął to być raczej powód do dumy, że to właśnie moi Rodzice sami nauczyli się robić sery, które wszystkim bardzo smakują. Teraz wiem, że byli jednymi z pierwszych producentów ekologicznych serów zagrodowych w Polsce, i przez długi czas jedynymi w regionie lubuskim. I robią naprawdę pyszne sery. Tak, jestem z nich dumna. I tylko od czasu do czasu sobie wzdycham, bo tak.
Wszystko zaczęło się od wędzonego sera, który Tata wymyślił i przez długie lata był rodzinnym serem 'firmowym'.
Kawałek owego sera właśnie miałam w zamrażarce (zwykle nie mrożę jedzenia, ale kiedy trzeba, wolę zamrozić niż zmarnować), gdy mieli się pojawić goście. Postanowiłam zrobić jedno z, według mnie, popisowych dań Mamy. Quiche z kapustą i cebulą, z wędzonym serem. Niestety goście odwołali przybycie w ostatniej chwili, ale wcale nie było nam aż tak przykro, pysznej zapiekanki było więcej dla nas!
 Mama robi spód z użyciem twarogu, ja z jego braku postanowiłam zrobić własny. Farsz też jest po mojemu, posortowany wg Pięciu Przemian. Właściwie to można dodać jeszcze więcej cebuli, bo to właśnie o połączenie kapusty z cebulą chodzi, jednak ja akurat nie miałam więcej.




Quiche z kapustą i serem kozim
(4 porcje obiadowe)

spód:

100g zmielonych płatków owsianych
100g razowej mąki pszennej
50g białej mąki pszennej
150g zimnego masła (u mnie solonego)
1 jajko
mniejsza lub większa szczypta soli.

Wszystkie składniki zagnieść na ciasto, w razie potrzeby dodać łyżkę zimnej wody. Ja wszystko wrzuciłam do malaksera. Ciastem wykleić dużą formę wyłożoną papierem do pieczenia (moja ma 30cm średnicy). Ponakłuwać widelcem po całej powierzchni i włożyć do lodówki na ok. 20 min. Piekarnik rozgrzać do 190 stopni C i następnie podpiec w nim spód ok. 15-20 minut.

farsz:

pół główki średniej kapusty
3 średnie cebule (może być więcej)
kilka gałązek świeżego tymianku
szczypta kminu indyjskiego
2 łyżki octu jabłkowego
2 szczypty kurkumy
sól i pieprz
łyżka masła
2 łyżki oleju słonecznikowego

oraz:
2 jajka
wędzony ser kozi w ilości dowolnej ;)

Cebulę pokroić w piórka i usmażyć do małym ogniu do czasu aż zmięknie. Odstawić.
Kapustę poszatkować, w garnku rozpuścić masło i dodać kapustę oraz szczyptę kminu. Dodać ok. 100 ml zimnej wody, ocet i tymianek wraz z kurkumą. Pogotować ok. 10 min bez przykrycia, dodać olej i dusić pod przykryciem do miękkości. Następnie wymieszać z cebulą, przyprawić pieprzem i solą. Przełożyć do formy, na wierzch wylać rozmącone jajka i przykryć warstwą sera. Piec ok. 30 min w 190 stopniach C, pod koniec pieczenia można włączyć opcję grilla, by ładnie przyrumienić ser.





15 komentarzy:

  1. Witaj. Pyszności robisz :) Quiche uwielbiam...może nie koniecznie z kozim serem :)ale jest mniam :) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. to tylko dlatego, że tego sera nie jadłaś ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. brzmi smakowicie! i wygląda apetycznie!
    wypróbuję napewno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Olu,
    jak ja Ci zazdroszczę tego ,koziego' dzieciństwa.
    Mam ogromny szacunek dla ludzi trudniących się takim rzemiosłem.
    A moja miłość do kozich serów jest nieskończona.
    Pozdrowienia dla Rodziców!
    A Twój kisz przepyszny.
    Chętnie bym spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu, przekażę :)
      pasienie kóz i czytanie książek to całkiem
      fajne zajęcie, jeśli nie trzeba tego robić na co dzień ;)
      pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Zachwycająca historia! Ja podobnie jak Amber poczułam delikatne ukłucie zazdrości i podobnie jak Wy ser kozi uwielbiam.. Widzę, że zastosowałaś kmin indyjski - brawo za pokonywanie smakowych barier :) Znam kuchnię pięcioprzemianową i wiem, że w niej wszystkie smaki pięknie się balansują (madre tak gotuje). Wspaniały zrównoważony kisz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten kmin to szczególnie na trawienie kapusty, i taka odrobina nawet nie jest zła ;) i rzeczywiście byłam bardzo zadowolona z tej kapusty, bardzo zrównoważony smak, to prawda :)

      Usuń
  6. pycha, uwielbiam takie połączenie smaków - chętnie wypróbuję Twój przepis, szczególnie ciekawi mnie spód z wykorzystaniem płatków owsianych. dostęp do swojskiego, koziego sera, mam! szczęściara ze mnie :) moja mama także robi sama sery ku uciesze wszystkich zainteresowanych. pozdrawiam Cię ciepło, zaglądam tu dość często :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Zu! pozdrowienia dla mamy serowarki i zazdroszczę, że masz dostęp do swieżego sera, bo ja ostatnimi laty tylko dwa razy do roku :(

      Usuń
  7. Olu! Wspaniały post! Jestem pod ogromnym wrażeniem i szczerze zazdroszczę takich doświadczeń! Dziękuję, że podzieliłaś się z nami taką historią.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Anno-Mario (moja siostra też jest A-M ;)), ale z tymi doświadczeniami to bywało różnie ;)

      Usuń
  8. I jeszcze chciałabym zauważyć wszem wobec, i każdemu z osobna, że mam najcudowniejszych czytelników na świecie! Dziękuję Wam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasłużyłaś sobie na nich, to oni są Ci wdzięczni - niewątpliwie, za to czym ich tutaj raczysz...;)

      Usuń
    2. dziękuję, nie powiem, że się nie staram, ale cudów na patyku przecież tu nie ma ;)

      Usuń