środa, 1 maja 2013

Z parapetu na balkon. Ogródek.

Co prawda w Danii nie ma teraz długiego weekendu (będzie taki w przyszłym tygodniu), to my go sobie urządzamy. Wyruszamy jutro w kierunku północnej Francji, ale najpierw jeden dzień spędzimy w, mam nadzieję, uroczym, belgijskim Bruges. Znaczy się Brugii, po naszemu. Jestem mocno podekscytowana, bo ani w Belgii, ani we Francji nigdy nie byłam, to będzie pierwsza, króciutka okazja. Bo choć byłam już i jakieś trzynaście tysięcy kilometrów od domu, to naszego "podwórka" prawie zupełnie nie znam. Czas to powoli zmieniać :)
Kolejnym, w zasadzie głównym powodem ekscytacji jest ślub, na który się wybieramy. Jeszcze nigdy nie byłam na ślubie, na którym będą aż cztery okazje do zmiany sukienki! Jak się więc dobrze domyślacie, czeka mnie trochę prasowania dzisiaj, nie wspominając o skracaniu rękawów na ostatnią chwilę... Co prawda nie mam zamiaru aż tyle razy się przebierać, ale przecież trzeba być przygotowanym! Tym bardziej, że prognoza pogody nie zapowiada się zbyt ekscytująco...

Ale, ale, dzisiaj będzie ogródkowo. Mój projekt ogródka na balkonie powoli się rozwija, ale ciągle daleko mu ku końcowi. Dopiero w ubiegły tydzień rozpakowałam pudła z książkami, które tam zalegały od grudnia... Także mam nadzieję w przyszły długi weekend zabrać się za paletę nr. 2. Tylko jeszcze nie wiem skąd i jak naniosę sobie tyle ziemi...
W ogóle to obiecałam Mamie pokazać, jak rosną roślinki w skrzynkach, więc w końcu pokazuję. Zdjęcia robiłam już od jakiegoś czasu i dotychczas nie udało mi się ich wysłać, więc udokumentowane są na nich rożne etapy uprawy. Nie ma tego dużo, masa nasion ciągle czeka, aż się trochę luźniej zrobi.

Do zobaczenia po weekendzie!


Tulipany w garnku? Dlaczeho nie!

Krzak malin w doniczce. A tak!

Ojciec ma pole czosnku, a ja mam cztery sztuki w skrzynce. Z rzodkiewką po środku.

Chilli.

Sałata.

Więcej chilli.

Te same tulipany.

Mikro-pomidory.

Bazylie i chyba sałata.

Lubczyk zakupiony w zeszłym roku odbija po zimie!

Tymianek.

Coś.

Mięta czekoladowa, sklepowa.

W mało umiejętnie uplecionej siatce.

malina - progres.

Czosnek - progres.

Jak widać.

Pierwszy tulipan.

Sałata - progres.

To już było.

Szpinak.

Ze sklepu.

Trzy tulipany.

Czekająca paleta.

Szpinak - liście.

Sałata, taka duża.


10 komentarzy:

  1. jestem zauroczona na maxa!!!!! ja wysialam tylko pomidory, cos srednio mi rosna, choć rosną, ale ty masz wieeelką uprawę!!! trzymam kciuki za zabiory :))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki, też jestem podekscytowana, to mój pierwszy taki ogródek :) i pomyśleć, że w dzieciństwie nie znosiłam prac ogrodowych! jednak faktem jest, że na balkonie nie trzeba plewić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny ten Twój ogródek :)
    Ja zupełnym przypadkiem mam teraz długi weekend (choć nie tak długi jak w Polsce) i cieszę się całkiem niezła, jak na Danię, pogodą ;)
    Baw się dobrze, czekamy na wrażenia z wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nam, jak na złość, pogoda nie dopisała, nawet w Danii było cieplej :)

      Usuń
  4. Robi wrażenie! Kto by pomyślał, że tyle roślinek można zmieścić w jednym mieszkaniu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to balkon taki spory jest, prawie większy od mieszkania ;)

      Usuń
  5. Olu!!! Jesteś niesamowita, ile trzeba mieć zacięcia by samemu wyhodować zielone. U mnie całe szczęście pod domem rozciąga się pole, gdzie rosną cudowne warzywa, więc mam podobne dobra bez wysiłku. TRZYMAM KCIUKI ZA PLONY I PODZIWIAM :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pola szczerze zazdroszczę, przydałoby mi się tu takie, z zaprzyjaźnionym rolnikiem :)

      Usuń
  6. Ojeju ile tych wszystkich dobroci :) Ja póki co mam trzy skromne skrzyneczki i jedną doniczkę a w nich: bazylia, mięta i rozmaryn oraz poziomki :) Ale w planach jest poszerzenie moich zbiorów o jeszcze inne zioła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja właśnie zaszalałam i zakupiłam krzaczek porzeczki! nie mam pojęcia, co z tego wyjdzie....

      Usuń