sobota, 17 maja 2014

Pąki bzu, kwiaty lilaka i kwiatostany sosny

Dzisiaj kilka kolejnych szybkich pomysłów z serii 'Każda wariatka ma w słoiku kwiatka'.



Pąki dzikiego bzu w zalewie octowej

Jeżeli u Was również nie kwitnie jeszcze dziki bez, proponuję jak najprędzej biec do najbliższego krzaka i nazbierać trochę bzowych pączków - byle nie wszystkie, bo chcemy później cieszyć się również z kwiatów. Baldachimy przycinamy na mniejsze gałązki, nie jesteśmy zainteresowani łodygami. Następnie należy pączki zblanszować, gdyż podobnie jak niedojrzałych owoców dzikiego bzu - nie poleca się ich jeść na surowo. Gotujemy osolony wrzątek i wrzucamy na niego pączki 1-2 minuty, a następnie odcedzamy i zanurzamy w lodowatej wodzie. Tak ostudzone pączki możemy potraktować na dwa sposoby, choć oba bazują na zalewie octowej. Poleca się użyć octu z kwiatów dzikiego bzu dla podkreślenia wrażeń organoleptycznych, lecz ocet jabłkowy lub mniszkowy nada się również dobrze. Także pączki można po prostu zalać osolonym octem, lub przygotować zalewę z jednej miarki wody, jednej miarki octu i kilku łyżek miodu (w zależności od ilości płynów, dodawać do smaku). Pączki zalać miksturą, szczelnie zamknąć i przechowywać w cieniu. Nie jest to co prawda potrawa sama w sobie, dużo bardziej nadaje się jako ciekawy dodatek choćby na kanapki lub jako element dzikich przystawek. Pomysł zaczerpnięty z mądrości Herbiness.





Miód z bzem lilakiem

U mnie czarny bez jeszcze nie kwitnie, ale ten fioletowy - to i owszem. Lilak pospolity jest również rośliną jadalną, choć mi osobiście jego smak nie za bardzo odpowiada. Jednak jego zapach jest odurzający. Nazbierałam bukiet i miałam zamiar użyć go do domowych perfum, jednak zamiast tego postanowiłam zrobić miód aromatyzowany bzem. Oberwałam kwiatki z kilku gałązek, upchałam je w słoiku i zalałam płynnym miodem akacjowym. Następnego dnia kwiatki przestały już wyglądać elegancko, a miód nabrał cudownego kwiatowego aromatu. Po kilku dniach miód należy przecedzić, a słodkie kwiaty można zjeść.



Miodowe pędy i kwiatostany sosny

Popularny syrop z pędów sosny na przeziębienia i niedożyty dróg oddechowych jest zwykle przygotowywany na cukrze. Ja proponuję cukier zamienić na prawdziwy miód, bo rafinowany cukier do substancji, które mają wspomagać leczenie jakoś nie pasuje... Majowe pędy sosny i męskie kwiatostany oczyścić lekko z brązowych łusek, posiekać i/lub rozgnieść, ewentualnie lekko rozdrobnić w robocie, zalać płynnym miodem (u mnie również akacjowy), choć taki mniej płynny też się powinien nadać, pędy puszczają dużo soku i powinny miód upłynnić. Słoik trzymać w cieple przy słonecznym oknie ok. 2 tygodni, następnie odcedzić. Syrop przechowywać w ciemnym miejscu, a z pozostałości sosnowych można wykonać np. herbatkę. Albo bezwstydnie wyżreć łyżeczką.



5 komentarzy:

  1. W zalewie nie próbowałam- brzmi tak ciekawie, że muszę i się skuszę i wypróbuję. Z kwiatów bzu czarnego robię syropek, tradycyjnie i chyba jak wszyscy. Lubię mieć coś w słoiczkach- taka natura chomika:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolekcjonowanie słoiczków i butelek z różnymi cudami to również moja domena, która niestety nie do końca odpowiada mojemu domownikowi ;)

      Usuń
  2. Zastanawiam się, czy zalewa octowa do pączków powinna być na zimno czy podgrzana? Bo jakoś mi się wszelkie zalewy octowe na ciepło kojarzą...do ogórków, do śledzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja przeważnie zagotowuję, a potem schładzam, zresztą w zależności co zalewam :)

      Usuń
  3. Moje szczere gratulacje za powiedzenie wprost - "biały cukier jest BE !" Jak dotąd widuję przepisy aż oblepione cukrem. Na własną rękę zmodyfikowałem nalewki, soki, powidła na płynny miód i nie "puścił" żaden słoik ani butelka. Pod pokrywkę łyżeczka spirytusu, zapałka i zakręcanie. Wytrzymały - Wszystkich pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń