wtorek, 12 sierpnia 2014

Hróólghrólmelflóódl


Rødgrød med fløde to taki duński w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie. Taka zmora językowa, którą Duńczycy serwują nowoprzyjezdnym, i mają niezły ubaw, gdy ci łamią sobie języki, próbując powtórzyć hróólghrólmelflóódl. Do dzisiaj nie jestem w stanie tego poprawnie wypowiedzieć i pewnie nigdy się nie nauczę. Rozbierzmy potworana części. Rød znaczy czerwony. Grød to zarówno owsianka, jak i kaszka, tylko że niekoniecznie zbożowa, również owocowa. Med fløde znaczy ze śmietaną. Jakież było moje zdziwienie, gdy po długim czasie odkryłam, że owy rødgrød to najzwyklejszy kisiel z czerwonych owoców jagodowych! Może nie do końca najzwyklejszy... W duńskiej kuchni panuje bowiem zasada, iż mąki ziemniaczanej się pod żadnym pozorem nie gotuje! "Ciągnąca się" konsystencja jest jak najbardziej niepożądana, a w kisielu to podstawa. I jeszcze jedna różnica, zasadnicza. Duńskiego kiślu nie robi się ze sklepowej torebki, chyba nawet takich torebek nie uświadczysz w tutejszych sklepach. Rødgrød robi się z prawdziwych owoców, świeżych lub mrożonych, ewentualnie z dodatkiem soku.
Przepis na podstawie Because it matters.


Rødgrød med fløde
(4 małe porcje)

600 g mieszanych czerwonych owoców (porzeczki, maliny, truskawki, czereśnie, poziomki etc)
300 ml wody
kilka łyżek miodu, do smaku (lub innego słodzidła)

2 łyżki mąki ziemniaczanej
6 łyżek wody

do podania:
słodka śmietanka (można zastąpić roślinną)
garść owoców
kwiaty, listki ziół (mięta, melisa, tymianek cytrynowy etc)

Owoce rozgotować w wodzie,  dosłodzić do smaku. Przecedzić przez sito, zblendować lub potraktować przecierakiem. Można też owoce zostawić, wszystko zależy jak klarowny chcecie otrzymać produkt końcowy. Ponownie wstawić na ogień i zagotować.
Mąkę rozprowadzić w wodzie. Garnek z płynem ściągnąć z ognia. Ciągle mieszając, stopniowo dolewać roztwór mączny, do zgęstnienia i uzyskania właściwej konsystencji - w czasie chłodzenia kisiel jeszcze trochę zgęstnieje. Serwować w temperaturze pokojowej, przybrany owocami i ziołami, polany schłodzoną śmietaną.


5 komentarzy:

  1. Mamuniu... Ile ja się z tym namęczyłam! Mam znajomego, mieszka w Danii prawie 30 lat, a jak próbuje to powiedzieć, to i tak każdy Duńczyk zaraz usłyszy akcent :D
    Kisielu w torebkach w Danii nie ma. Grunt to gotowanie od podstaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypatrzyam wczoraj w sklepie frugtgrød w pudełkach ;) a to gotowanie od podstaw też tak niezupełnie, patrz pure ziemniaczane z proszku....

      Usuń
  2. Brzmi strasznie, wygląda zjawiskowo!

    OdpowiedzUsuń
  3. i w tym cały jego urok ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda bajecznie. Chętnie wypróbuję przepis. :)

    OdpowiedzUsuń