sobota, 24 marca 2012

Po powrocie.



Tak nieśmiało mogę stwierdzić, że wróciliśmy. Cali i zdrowi. I jeszcze dodam, że to były niezwykle intensywne dziesięć dni. Dużo chaosu, hałasu i niedobrej kawy. Teraz leżymy i odpoczywamy. Trzynaścioro lekko zwichniętych nastolatków i dziewięcioro opiekunów ( w porywach do siedmiu i pół). Jeźdźcy Apokalipsy w trzech minibusach z Danii, z wycieczką do Krakowa i okolic Jeleniej. Wszyscy przeżyli, aczkolwiek ponoć było blisko wewnątrzgrupowego linczu. Ja co prawda przegapiłam tę akcję i jedynie pomagałam w ewakuacji niedoszłej ofiary, która według niektórych jest inkarnacją samego diabła. I z tym się akurat zgodzę. A wszystko zaczęło się od tego, że ktoś coś powiedział. Albo napisał na fejsbuku. Lub też wszystko zostało wyssane z palca, jako akt manipulacji i zwrócenie grupy przeciwko wspólnemu wrogowi, złu większemu. Bez racjonalnego wytłumaczenia. Za to z przeraźliwie szczerym komentarzem szesnastolatka z Afganistanu: "Ale o co im chodzi, dlaczego oni to robią? Przecież oni mają wszystko", którego ojciec był zamordowany przez talibów, a brat przez nich porwany. Który w wieku lat trzynastu uciekł ze swojego kraju, by talibowie nie wzięli i jego. Po półtorarocznej podróży w ukryciu, bez dokumentów i pieniędzy dotarł do  Danii, gdzie został zatrzymany i powędrował do ośrodka dla uchodźców. No właśnie, o co im chodzi. O co nam właściwie chodzi.
I o co chodzi tym Izraelitom, którzy wymachują swoimi wielkimi flagami w Brzezince. I wojsku izraelskiemu, które w ramach treningu wojskowego przysyła młodych żołnierzy na wycieczki do Oświęcimia? W Izraelu wszyscy podlegają poborowi do wojska, także każdy obywatel tego kraju odwiedza to miejsce przynajmniej raz w życiu. Chyba po to, żeby potem było łatwiej zabijać Palestyńczyków.
Także tym mało optymistycznym akcentem kończę ten wpis, bo wzrasta we mnie złość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz