środa, 31 października 2012

Pečárka...



... czyli 'peczarka', ale wcale nie grzyb, tylko dynia. A właściwie  tekvica pečárka, ze słowackiego dynia - pieczarka. Nazwa pochodzi od sposobu przyrządzania tej dyni, po prostu najlepiej smakuje pieczona. Jest to słowacka, stara odmiana dyni, o mięsistym miąższu. Piecze się ją poćwiartowaną na półksiężyce, lub faszerowaną. W zeszłym roku upiekłam też z nią tartę  i muszę przyznać, że takiego jej użycia nie polecam ;) Nasiona dyni Mama dostała od Birgitki, znajomej działającej w niemieckim Stowarzyszeniu na Rzecz Zachowania Różnorodności Upraw - Verein zur Erhaltung der Nutzpflanzenvielfalt e. V. Czasami żałuję, że nigdy nie uczyłam się niemieckiego, bo strona stowarzyszenia przedstawia się interesująco. I niestety nie namówię D. na tłumaczenie ;)
 W marcu przywiozłam z Bystrzycy ostatnią zeszłoroczną peczarkę, i po rozkrojeniu okazało się, że nasiona już kiełkowały. Zachowałam kilka i pozwoliłam im rosnąć, wyhodowałam na parapecie trzy roślinki. Jedną podarowałam na ogródek znajomym, drugą przesadziłam do szkolnego ogródka, trzecią trzymałam w doniczce. Na czas wyjazdu wakacyjnego wyniosłam ją do szkolnego ogródka, jednak po powrocie okazało się, że obu dyniom coś się przydarzyło. Następnie przeprowadziłam się do domu znajomych, którym wcześniej podarowałam jedną z roślinek. Dynia rosła pięknie, miała mnóstwo zawiązanych owoców, jednak ślimaki atakowały z każdej strony. Udało mi się uratować tylko jedną sztukę, która niestety przedwcześnie przestała rosnąć. Ale nasiona mam, może cudem coś z nich wyrośnie w przyszłym roku. 


Przepisu na faszerowaną dynię nie będzie, bo w zasadzie nie miałam zamiaru o niej wspominać - byłam bardzo niezadowolona ze zdjęć, dowód na załączonym obrazku. Ale wygrał motyw edukayjny ;) I jeszcze fakt, że dzisiaj mamy ostatni dzień Festiwalu Dyni, do którego chciałabym dołączyć. Cudownych przepisów na dynię wszędzie mnóstwo, jednak zauważyłam, że faszerowana dynia nie jest zbyt rozpowszechniona. 

Dokładnego przepisu nie zapisałam, zresztą do wypełnienia dyni można użyć ulubionego farszu, takiego samego jak do gołąbków czy faszerowanej papryki. Przyda się jednak jakiś sos, dynia nieco przypomina suchością gotowanego ziemniaka. Swoją dynię napakowałam ryżem z soczewicą Le Puy, papryką i smażoną cebulką. Piekłam 40-50 minut w 180 stopniach (czas pieczenia zależy od wielkości dyni, moja była mała). Polecam!


Wspomnienie bystrzyckiej kolekcji


3 komentarze:

  1. Pysznie!
    Dynia ma tyle ,twarzy'.

    OdpowiedzUsuń
  2. faszerowana nie jest rozpowszechniona, bo dynia zwykle kojarzy się z czymś wielkim.. co by nie powiedzieć gigantycznym.. co by się nie zmieściło do piekarnika:-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie sobie wyobraziłam upychanie takiej olbrzymki do piekarnika... weszłaby, na upartego ;)

    OdpowiedzUsuń