poniedziałek, 26 listopada 2012

Dobrze wiedzieć

O naturze termicznej pokarmów, czyli czego jeść więcej, a czego mniej w czasie chłodów (lub upałów). W okresie jesienno-zimowym jemy jak najwięcej pokarmów rozgrzewających (warming foods). Szczególnie polecam to takim zmarźluchom jak ja ;) Zdjęcie pochodzi z tej strony, i w zasadzie zgadza się z tabelą Barbary Temelie (doradca odżywiania wg Pięciu Przemian), której używam. Do chłodzących dodałabym produkty mleczne i banany, a rozgrzewających brukselkę, dynię i słodkie ziemniaki. Tak przykładowo jedynie, obie listy są oczywiście dużo dłuższe.



6 komentarzy:

  1. Do warming food dodałabym jeszcze papryczki chili. Instynktownie wybieramy rozgrzewanie lub chłodzenie jedzonkiem wg. sezonu... fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. papryczki chili to już diabelnie rozgrzewające ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapisałam sobie na pulpicie, bo tak jak mówisz - dobrze wiedzieć, być świadomym :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja mama gotuje pięcioprzemianowo, to jedzenie jest cudownie rozgrzewające i zbalansowane. Jednak kuchnia ta wymaga niemałej konsekwencji, czasem robię dania wg 5 Przemian, bo smakują niebywale ale dorzucanie kolejnych ingrediencji w ściśle określonym porządku zupełnie nie mieści się w mojej naturze. Może kiedyś dorosnę i będę umiała wykluczyć z mojego jadłospisu świeże warzywa, kwasne zupy i sery pleśniowe póki co nie potrafię i nie chcę. Twoje zimniaczki z poprzedniego wpisu absolutnie zawładęły moją wyobraźnią!!! :) ściskam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja właśnie jestem z tych niekonsekwentnych, niestety. ale wychodzę z założenia, że lepiej choć trochę, niż wcale. i w sumie wybieram to, co mi bardziej pasuje lub w danej chwili jest bardziej potrzebne. jak np. ta natura termiczna. a ze świeżych warzyw nie zamierzam rezygnować, choć faktem jest, że w taką pogodę mniej mnie do nich ciągnie. we wszystkim trzeba znaleźć własny balans i słuchać się intuicji. chyba :)

    OdpowiedzUsuń