środa, 5 czerwca 2013

Rozmyślania o brzasku.

Pierwszy raz od dawna urządziłam sobie całonocne ślęczenie nad "książkami". Ostatni raz musiało to być z trzy lata temu, kiedy męczyłam swój licencjat. Tym razem muszę zaliczyć prezentację o GMO, po duńsku, na ocenę... Robię to trochę w ciemno, po omacku, w sumie nie byłoby dużej różnicy, gdyby miało to być po chińsku ;) Plątanie się w trzech językach coraz bardziej daje mi się we znaki. I niestety muszę stwierdzić, że dużej różnicy nie ma pomiędzy teraz, a tym ostatnim razem: ciągle jestem mało produktywna, do bólu myślę o wszystkim innym i stres wcale nie sprawia, że się biorę w garść i brnę do przodu. Zdolności koncentracji też mi nie przybyło... Za to szeroko otworzyłam drzwi balkonowe, bo ptaki aż się przekrzykują w swoich trelach. Wcinam arbuza, którego przyniósł mi D., chyba w celu odwrócenia mojej uwagi od snickersów, które przyniósł sobie. Dnieje już.




4 komentarze:

  1. Ja też mialam dzis nie przespana noc ale mniej produktywna niż Twoja ;) spedzona na szorowaniu i sprzątaniu...Przepiękne widoki z rana, szkoda tylko ze słoneczko nas opuściło ale tez mozna odnależć cos pieknego i w takiej pogodzie...Zycze powodzenia w pisaniu na pewno będzie piąteczka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po kilku godzinach bezmyślnego gapienia się w ekran w końcu coś wypociłam (niech ci będą dzięki google translate;), miało być gotowse na wczoraj. ja to niestety widoków nie mam, ale zapowiada się słonecznie, aż szkoda, że teraz idę spać ;D

      Usuń