poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Święta, święta.



I po świętach. Przynajmniej tutaj, nasi nauczyciele już dzisiaj mają dzień roboczy. Nawet pogoda się zepsuła i kapuśniaczy. I dopiero przed chwilą przypomniałam sobie, że to przecież Lany Poniedziałek. A tak w ogóle, to Duńczycy świętują Wielkanoc już od czwartku i piątku, w sobotę jest przerwa na zakupy, no a potem niedziela i poniedziałek znowu święta. Jakoś mi to wcześniej umknęło, w zeszłym roku byłam w Bystrzycy, a cztery poprzednie lata na studiach na Wielkanoc mieliśmy własne święta, tzw Open House. Zjeżdżały się rodziny i przyjaciele wielu studentów, a w programie były prezentacje pierwszoroczniaków z ich podróży po Azji. A Wielkanoc mijała raczej niezauważenie. Za to w tym roku postanowiliśmy rozpocząć z D. naszą własną tradycję wielkanocną. Jako, że D. twierdzi, że w Niemczech, a przynajmniej w jego rodzinie nie ma  takich typowych wielkanocnych dań (chociaż u niego jada się grochówkę na wigilię, także jego zeznania muszę traktować z lekkim przymrużeniem oka), a moja rodzina nigdy zbytnio tradycyjna nie była, postanowiliśmy poeksperymentować. Nie obeszło się bez sałatki jarzynowej, bo jak dla mnie, to sama sałatka by starczyła. Spróbowałam zrobić chrzan, ale trochę wyparował i wcale ostry nie był. Może następnym razem. No i ten mazurek, który jest tak bardzo tradycyjny, że u mnie w rodzinie nigdy wcześniej nie spotkany. Ani Mama, ani obie Babcie nigdy nie robiły mazurków, no bo nie robiły. U nas zawsze były serniki i makowce, no i babcina babka. Tak szczerze, to ja dopiero niedawno się dowiedziałam jak te mazurki wyglądają... Dlatego postanowiłam się sama przekonać o co chodzi z tymi mazurkami. Wybrałam przepis Trufli na mazurka z solonym kajmakiem i czekoladą, uzupełniając go siekanymi solonymi orzechami ziemnymi. Następnym razem trochę odważniej bym go posypała tymi orzeszkami, albo dodała mniej cukru do masy. Przy okazji dowiedziałam się, że Tata wcale nie wynalazł 'kózek' jak to bardzo przekonywająco twierdził, tylko po prostu robił kajmak, gdy miał ochotę na coś słodkiego. Teraz widzę, że jednak byłam naiwnym dzieckiem. A co do mazurków, temat to jeszcze nie skończony, mam zamiar eksperymentować dalej, niekoniecznie dopiero za rok.

2 komentarze:

  1. ależ dziecko, tata wynalazł "kózki",a ta cała reszta to kajmak i krówki, a to nie to samo...

    mama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak czy owak, ameryki nie odkrył, koncept ten sam :p

      Usuń