czwartek, 10 stycznia 2013

Zielony szejk i odwiedziny.


Przyjechała do nas Mama w odwiedziny i się bardzo cieszymy. D. co prawda gorączkuje i raczej się dużo nie rusza, ale za to my dwie nadrabiamy i latamy dookoła. Mama przywiozła nam też sporo dobroci...


Chilli z nasionek od Camilli Plum

Ser półtwardy kozio-dżersejowy 

My za to karmimy Mamę duńskimi serami, które są bardzo 'aromatyczne' (capią co  niemiara). Stwierdziła nawet, że jeśli jej taki wychodzi, to go uznaje za nieudany - zapewniłam ją, że Duńczycy by się pewnie zachwycali. A w sklepie serowym nie mogła się nadziwić, że krowie sery były bardzo blade. Widać zapomniała, że to tylko dżersejowe mleko jest nieprzyzwoicie żółte.
I jeszcze nam pokazała, ile serów dojrzewa w domu:



*********

Dzisiejszy przepis raczej nie ma z serami nic wspólnego, to raczej mała próbka tego, czym Mamę tutaj karmię.

Zielony szejk z pyłkiem pszczelim.
(1 porcja)

150 ml mleka roślinnego (laskowe)
pół lub cały banan
garść świeżego szpinaku
garść natki pietruszki
łyżeczka soku cytrynowego
pół łyżeczki pyłku pszczelego (można pominąć)

Wszystko razem zblendować.
Dzisiaj tak trochę w biegu, więc po informacje o pyłku odsyłam tutaj.





13 komentarzy:

  1. ale wspaniale wyglądają te sery!

    OdpowiedzUsuń
  2. niezła serowarnia w domu ! podziwiam, moze jakiś przepisik Ola od mamy weźmiesz :)) ja bym sery mogła pachnące i smierdzące w kółko wcinać - kocham !
    dla mamy dużo zdrowia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale te duńskie naprawde jadą obrzydliwie, ciekawe czy dałabyś radę ;) a co do przepisów, to raczej tajemnica zawodowa ;) nie wiem czy znasz, ale Klaudyna z http://ziolowyzakatek.com.pl/ prowadzi mini kurs serowarstwa domowego, gdybys była zainteresowana.

      Usuń
    2. mój pierwszy plesniowy ( kilkanascie lat temu ) jaki kupiłam, to chyba był zepsuty, całą lodówke zasmrodziłam ale go zjadłam :D
      co do przepisu to oczywiście rozumiem i nie nalegam :))
      może kiedyś spróbuje zrobić, póki co pozostanę przy kupnym, za dużo czytania żeby się nauczyć ;)

      Usuń
    3. z tym czytaniem to się zgodzę, mnie też się nie chce :) a co do smrodu, to te duńskie żółte półtwarde tak strasznie jadą, aż moja Mama była lekko zdegustowana, a ona jednak się trochę w życiu nawąchała ;) ściskam serdecznie!

      Usuń
    4. kupiłam w Lidlu duński ser podpuszczkowy, fajnie smierdzi :D masz racje specyficzny smrodek, nawet jak się je to ma taki posmak dziwny, wole jednak bardziej pachnące sery ;)

      Usuń
    5. a Duńczycy właśnie takie najbardziej lubią, najlepiej z dżemem na wierzchu :)

      Usuń
    6. bllleeeehhhh z dżemem, to tylko placki ziemniaczane :D

      Usuń
    7. serio mówisz, placki z dżemem? o tym jeszcze nie słyszałam :) a przed żółtym z dżemem wzbraniałam się przez pierwsze 4 lata w Danii, a potem pojachałam na wakacje do domu i spróbowałam, wcale nie smakowało tak dziwnie, jak to sobie wcześniej przez lata wyobrażałam :)

      Usuń
  3. od dziecka jadłam z cukrem, później z dżemem :) teraz tylko same jak jem, bo wyszły z mojego życia ;)
    w sumie do mięs i do serów pleśniowych często żurawinę jemy, nie wiem czemu mnie zdziwił ten ser z dżemem, może sobie go wyobraziłam na kanapce razem ?

    OdpowiedzUsuń
  4. z cukrem też jadłam :) na kanapce jest masło, potem ser, a potem dżem truskawkowy, więc bardzo razem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. osz czyli sobie jednak dobrze to wyobraziłam !
    challenge accepted - jutro spróbuję - jeszcze mi pare plastrów tego smierdziucha zostało :D

    OdpowiedzUsuń