sobota, 16 lutego 2013

Mus czekoladowy i apel dla Roszka.

I choć powody do ewentualnego powrotu do ojczyzny maleją z każdym dniem, to jest kilka innych powodów, w związku z którymi często ubolewam nad tym, że mnie tam jednak nie ma.
Te powody mają różne imiona, by nazwać kilka, wymienię niektóre z nich: Roszek, Bazyli, Staś, Zuzia, Mikołaj i Tytus. Lista rośnie z każdym rokiem :) To dzieci moich najbliższych, jeszcze licealnych przyjaciół. Są to dzieciaki niezwykłe, cudowne, najlepsze na świecie po prostu! Z utęsknieniem wyczekuję na ich nowe zdjęcia czy historie z ich życia. Chciałabym być bliżej i móc tego doświadczać z bliska. I chciałabym, żeby te dzieciaki mnie znały, bo dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że o takich wizytach raz na rok, czy nawet rzadziej, to małe dzieci szybko zapominają...
 Dzisiaj chciałabym się zwrócić do Was z małą prośbą. Jest to prośba do wszystkich tych, którzy płacą swoje podatki w Polsce i jeszcze nie zdecydowali, na co przeznaczyć swój 1%. Wiem, że przydałby się on bardzo m.in. Roszkowi. Roszek to synek moich drogich przyjaciół, Magdy i Piotrka, którego już bardzo niedługo czeka druga, bardzo poważna operacja. Rosiu urodził się z Zespołem Downa i nieprawidłowo rozwiniętym sercem, które trzeba naprawić. Więcej informacji o Groszku znajdziecie na jego nowym blogu, tutaj http://groszekroszek.wordpress.com/ :)





Załączam też bezpośredni apel Rodziców Rocha, wysłany do przyjaciół na początku tego roku (data operacji po raz kolejny została przesunięta). I z całego serca się do niego przyłączam.


Kochani nasi Przyjaciele bliżsi i dalsi :)
Serdecznie dziękujemy Wam za całą pomoc, jaką otrzymujemy od Was tak często. I nie mamy na myśli tylko pomocy finansowej (1% podatku), ale też dobre słowa, wsparcie psychiczne, po prostu cichą przy nas obecność :)
Nadzsedł nowy rok - dla nas będzie to chyba rok najtrudniejszy, bo wielkimi krokami zbliża się nareszcie operacja Roszkowego Serduszka (wstępny termin przyjęcia to 28 stycznia). Bardzo się boimy tego zabiegu, bo będzie bardzo ryzykowny i WSZYSTKO może się zdarzyć, ale tez wiemy, że nie ma innej drogi... Dzięki tej operacji serduszko Roszka zostanie naprawione i będzie pracowało tak, jak zdrowe. Oczywiście zawsze już będzie słabsze, być może w przyszłości będą czekać nas kolejne reoperacje (poprawki)... Roszek jest pogodny jak zawsze, jego stan jest zadowalający. Rozwija sie wolniej niż zdrowe dzieci, bo przez częste pobyty w szpitalach i choroby zaniedbaliśmy zajęcia ze specjalistami. Mamy nadzieję, że z naprawionym, serduszkiem Roszek wróci do przedszkola i ruszy do przodu :)
Dziękujemy Wam raz jeszcze i życzymy spokoju w tym nowym roku, ale przede wszystkim MIŁOŚCI I ZDROWIA :) 
Jednocześnie prosimy - nie zapominajcie o nas. Wasze wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Wysyłamy w załączniku plakat Roszka - można go posłać dalej, im więcej osób go dostanie tym lepiej. Pamiętajcie, żeby przekazać komuś swój 1% podatku - jeśli nie Roszkowi, to innym potrzebującym, a jest ich niestety WIELE...
Dziękujemy zatem i prosimy o jeszcze :)
Magda, Piotrek, Roszek i Bazylek Konieczni
Dla Was wszystkich wiersz ks. Twardowskiego:

WDZIĘCZNOŚĆ

 
"Jest taka wdzięczność kiedy chcesz dziękować
lecz przystajesz jak gapa bo nie widzisz komu
a przecież sam nie jesteś płacząc po kryjomu...

kiedy żyć nie wypada a umrzeć nie wolno

jest taka wdzięczność kiedy chcesz dziękować
za to że niosą ciebie nieznane ramiona
a to czego nie chcesz najbardziej się przyda"


***************


A gdybym ja była trochę bliżej, to robiłabym Rosiowi (i bratu Bazylowi oczywiście też) taki oto mus czekoladowy. Z awokado i banana. Ale tylko wtedy, gdy są całkiem zdrowi, bo na przeziębienia nie polecam ani bananów, ani awokado (oba owoce mają właściwości wychładzające). Dla równowagi dodałabym też po szczypcie rozgrzewających przypraw. I miałabym nadzieję, że zjedzą ze smakiem.
Bo czy chłopaki w ogóle lubią czekoladę?

Wiem, wiem, na blogosferze roji się od takich musów, ale nie wszyscy żyją blogosferą :) Przedostatnio robiłam prawie taki, potem kolega poczęstował mnie takim bez awokado a z sokiem pomarańczowym. I przy okazji przypomniałam sobie, że lata temu w Szkocji, kiedy odkryłam, że bardzo lubię awokado, zajadałam się deserową sałatką owocową: banan, awokado i sos czekoladowy. I naprawdę szalałam za tym połączeniem smakowym. Wracam więc do starych smaków, tym razem jednak w zdrowszej wersji :)





Czekoladowy mus z awokado i banana
(2 małe porcje)

1 duży, dojrzały banan
1 duże, miękkie awokado
sok z 1 mandarynki lub połowy pomarańczy
1 kopiasta łyżeczka ciemnego kakao (u mnie Valrhona, można zamienić na surowe)
1-2 łyżki syropu klonowego (z agawy, miodu lub 2-3 miękkie daktyle)
szczypta cynamonu i suszonego imbiru

ok. 1 łyżeczki kruszonego, surowego ziarna kakaowca (lub wiórków kokosowych)

Wszystkie składniki blendujemy na mus, posypujemy ziarnem kakaowca, podajemy w temperaturze pokojowej.






2 komentarze:

  1. Olutku! DZIĘKUJEMY! A chłopcy czekoladę uwielbiają... Więc mus IDEALNY!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję Madziku, że kiedyś będę miała okazję go im zrobić :*

    OdpowiedzUsuń