wtorek, 6 sierpnia 2013

Szejk czosnkowy!

Na takie upały to tylko szejki. I to nie byle jakie! Owocowe to wiadoma sprawa, przyszedł czas na szejki czosnkowe :) To nie mój wymysł, a Maminy - czosnek jest dobry na wszystko. Mama blenduje główkę czosnku z zielskiem z ogródka (typu pokrzywa, mniszek etc) i mlekiem lub jogurtem. Ja blenduję ząbek, góra dwa, czosnku z tym, co mam akurat pod ręką, i co mi rośnie na balkonie. Dowolne przyprawy mile widziane!




Szejk czosnknowy
(1 porcja)

szklanka mleka lub jogurtu (u mnie mleko roślinne lub jogurt krowi)
1-2 ząbki czosnku
kilka zielonych gałązek (np. bazylia, nać pietruszki, mizuna)
przyprawy: 2 szczypty curry, 3 szczypty kurkumy, ewentualnie odrobina soli

Wszystko razem zblendować, podawać schłodzone.

*******

A skoro już mowa o czosnku, to w dalszym ciągu jest dostępny :) Info tutaj.
Ostatniej niedzieli można było się w niego zaopatrzyć na jarmarku ekologicznym w Świeradowie. Były też sery, powidła i musztarda gruszkowa!


Chlebuś z Bożej Góry i Zielona Koza w akcji!




Zielona Koza jest również prząśniczką :)


4 komentarze:

  1. nie no... szejk czosnkowy to jakieś szaleństwo... ;) lubię czosnek, nie przeszkadza mi jego wpływ na oddech, ale ALE zostawia taki dziwny smak w buzi. najbardziej wyczuwalny dzień-po :D
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tego smaku w buzi nie kojarzę, ale przyjrzę się bacznie następnym razem przy konsumpcji ;) mnie kiedyś bolał brzuch po syropie czosnkowym, przynajmniej tak mi się wtedy wydawało, małoletnia byłam. pozdrawiam z lekka ochładzająco ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. udało się! jest ochłodzenie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. za to u nas się znowu ociepliło :)

    OdpowiedzUsuń