środa, 8 stycznia 2014

Kiszony kalafior: różowy i żółty


Ostatnio życzyłam Wam zdrowia i zajęcia się nim na poważniej w tym roku.
Dlatego dzisiaj chciałabym Wam zaproponować coś kiszonego. Kiszeniem zajęłam się rok temu, przy okazji Fabulous Fermentation Week. Od tamtej pory kiszę sobie co jakiś czas to czy tamto, i czynnie namawiam do kiszenia innych. Cały czas jednak mam niedosyt, więc chyba sama sobie powtórzę zeszłoroczną akcję fermentowania i narobię zapas świeżych słoików.
Początek nowego roku to taki czas, kiedy wiele ludzi poddaje się tzw. detoxom, głodówkom itp. Ja się takowym nie poddaję, bo za mało na ten temat wiem ;) (chociaż by mi się przydał). Jeśli Wy myślicie o czymś podobnym, to radzę się dobrze doedukować w tym temacie, bo bezmyślnie przeprowadzony detoks może uczynić więcej szkód niż pożytku. No ale to chyba raczej wiadomo :)
Dlaczego wspominam więc o detoksie? Bo tak sobie pomyślałam, że moja dzisiejsza propozycja jak znalazł wpisuje się tę ideę. Kiszonki mają wspaniały wpływ na nasz system pokarmowy i przewód trawienny, a kasza jaglana wspaniale wymiata z organizmu wszelakie śmieci. A ponoć wyczyszczony układ trawienny to podstawa zdrowia. Mamy więc duet doskonały!
Jeśli ktoś już wcześniej ukisił kalafiory, od razu może przejść do sedna!



Jaglanka z kiszonymi kalafiorami

1 porcja ugotowanej kaszy 
2 porcje kalafiorów
LUB na odwrót :)
1 łyżka niełuskanego sezamu
1 łyżka zimno-tłoczonego oleju rzepakowego

Kaszę ugotować w podwójnej ilości wody, bez soli, za to z sezamem. Kalafiory drobno posiekać lub wrzucić do urządzenia siekającego. Wszystkie składniki wymieszać. Nie ma potrzeby na przyprawianie - o ile kiszonka była bogato doprawiona :)

Malowanie warzyw za pomocą buraczków czy kurkumy to tradycja środkowo-wschodnia. Tam robi się to z użyciem octu, a my je po prostu ukisimy po polsku :)





Kiszone różowe kalafiory

1 kalafior
kilka plastrów czerwonego buraka
liść laurowy
po kilka ziarenek ziela angielskiego/pieprzu/kurkumy
kawałek chili (świeżego lub suszonego)
kilka plasterków imbiru
1-2 ząbki czosnku
przegotowana woda
dobra sól


Kiszone żółte kalafiory

1 kalafior
1/2 - 1 rzepa (daikon lub inna)
min. 1 łyżeczka kurkumy
min. 1 łyżeczka curry
kawałek chilli
kilka plasterków imbiru
1 ząbek czosnku
woda
dobra sól


Wykonanie:
(proporcje, czasy i temperatury kiszenia za Smakoterapią)

Duży słoik lub naczynie kamionkowe porządnie wymyć i wyparzyć. Przyprawy wrzucić na dno, bukiety kalafiora i plasterki warzyw układać ciasno warstwami. W ciepłej wodzie rozpuścić sól kamienną/himalajską/morską bez antyzbrylaczy w ilości 2 czubate łyżki na 1 litr wody (ilość wody zależy od wielkości naczynia, można zacząć od litra, w razie potrzeby czynność trzeba powtórzyć). Warzywa zalać wodą z solą, zakrywając je kilka centymetrów. Jeżeli warzywa nie zostały wystarczająco ciasno ułożone i wypływają, należy je obciążyć np. mniejszym słoikiem wypełnionym wodą tak, by warzywa znalazły się pod powierzchnią solanki.
Zostawić w temperaturze pokojowej na 2-3 dni, w tym czasie kiszonka powinna zacząć pracować, co objawia się bąbelkami, ewentualnie pianą (którą można usunąć drewnianą łyżką). Słoika nie zakręcać, bo może się wytworzyć ciśnienie. Po tym czasie słoik przenieść w temperaturę 8-12 stopni C na kilka dni - w tym czasie kiszonka powinna dojrzeć. Po ok. 5-7 dniach od nastawienia , kalafiory powinny być gotowe, słoik można zakręcić. Przenieść do lodówki (4-8 stopni C) i w niej przechowywać. Kiszone warzywa można przechowywać nawet kilka miesięcy we właściwej temperaturze i pod warunkiem, że nic nie wystaje ponad powierzchnię wody.

Także kiście się na zdrowie!
A chętnych zapraszam na pozostałe posty z fermentacją mlekową w tle:

Bananowe Kimchi
Kiszone buraki
Kiszona marchewka imbirowa


7 komentarzy:

  1. Ciekawy przepis, muszę spróbować, bo lubię bardzo wszelkie kiszonki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam bardzo, nie tylko smaczne i naprawde zdrowe, ale tez ladnie sie prezentuje :) pozdrawiam!

      Usuń
  2. Rewelacja!!! Dla mnie kiszonka z kalafiora to prawdziwa nowość, muszę kiedyś spróbować, wygląda cudnie zarówno na talerzu jak również w słoiku :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, ze Ci sie podoba i jeszcze lepiej bedzie jak Ci posmakuje ;) teraz juz troche nie pora na kalafior, ja swoj kisilam jeszcze pozna jesienia, tylko tak dlugo zwlekalam z publikacja ;)

      Usuń
  3. kolorowo, nie-zimowo a jednak zimowo :))) wspaniale, zainspirowałaś mnie do zakiszenia czegoś, chyba nawet kalafiora. na razie zachwycamy się pierwszymi własnymi kiszonymi kapustami... po prostu kapustami. czemu nie robiłam tego wcześniej? am mniam mniam mniam. no i jaglanka rządzi światem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wlasnie poszukuje jakiejs przyzwoitej eko-kapusty i jak juz znajde, to ja ukisze, tak po prostu :) mialam plan wziac troche z domu, ale sama widzialas moj bagaz - nie mialam gdzie upchac ;)

      Usuń