czwartek, 3 kwietnia 2014

Zachowaj Wiosnę w słoiku




Zachowaj Wiosnę w słoiku, czyli Każda Wariatka Ma w Słoiku Kwiatka. To mój nowy projekt, który sobie właśnie wymyśliłam. Zbieram wiosenne pączki, kwiaty i pędy, zalewam je domowym octem (jabłkowym i granatowym) i czekam, aż uwolnią swój aromat. Wszystko zaczęło się od słojów z przytulią i chmielem, które zobaczyłam w pracy. Było to dla mnie niesamowite odkrycie, ocet aromatyzowany przytulią wonną pachniał niesamowicie. Swoją przytulię zerwałam jeszcze zimą, znalazłam kilka zielonych, zeszłorocznych pędów - ubiegła zima nie była jej straszna. Potem nazrywałam pączków i gałązek tarniny, tak powstał ocet 'z patyków' (nazwa nawiązuje oczywiście do 'herbatki z patyków', wtajemniczeni wiedzą o co chodzi;). Następnie były kwiaty mirabelki i stokrotki, dzisiaj do towarzystwa dołączyły fiołki i pączki modrzewia. Teraz czekam na mlecze i szukam rosnącej gdzieś na uboczu forsycji, aby zalać ją octem z rokitnika i zrobić płynny rutinoscorbin (Herbiness rządzi). A po co to wszystko? Aromatyzowane octy to przede wszystkim wspaniały dodatek w kuchni, a poza tym wyglądają uroczo na szafce. A kiedy znowu zrobi się szaro i zimno, wystarczy otworzyć butelkę z takim octem, by na chwilę przenieść się w czasie i poczuć wiosnę. No to jak, dołączycie? :)

Od lewej: mirabelka w occie granatowym, następnie w jabłkowym: modrzew, stokrotki, tarnina, a z przodu fiołki.







Na sam koniec przypomniałam sobie o słoiku z przytulią wonną :)


16 komentarzy:

  1. u mnie już od paru dni fiołki w jabłkowym :) szkoda, że trzeba odcedzić! planuję w dalszej kwiatkowej kolejności syropy :) da się cukier czymś zastąpić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja dopiero dzisiaj znalazłam większą ilość fiołków z dala od drogi, ale i tak za dużo ich tam nie było :( a czemu trzeba odcedzać? ja swoich nie planuję odcedzać :) jak kiedyś robiłam syropy, to na cukrze trzcinowym, ale w zasadzie na miodzie też powinno się udać przecież.

      Usuń
    2. a no bo ja się sugeruję przepisem z książki pinkcake :) tam opisane jest by odcedzić po kilku dniach stania na słonecznym parapecie i skonsumować w ciągu pół roku ;]
      pozdrawiam kwiatkojadkę

      Usuń
    3. u mnie w pracy sie niczego nie odcedza, wiec o ile te fiolki calkowicie nie zbrzydna, to bede je tam trzymac :)

      Usuń
  2. Cudne! Uwielbiam ocet fiołkowy!
    Dziękuję za inaugurację Kwiatożerców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi miło! już nie mogę się doczekać, aż będzie gotowy :)

      Usuń
  3. No ja poszłam o jeden krok dalej, pod rękę z fiołkami i zalałam je wódką. Miałam nadzieję na aromatyczny intrakt. Niestety okazało się, że był to jeden krok za daleko... Pod wpływem alkoholu, po kilku dniach, i barwa i aromat znikły (?)... Nie, nikt nie wypił fiołkowej nalewki... :D - chyba że pies... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to już wiemy, czego nie robić! jak to dobrze czasem uczyć się na cudzych błędach :)

      Usuń
    2. A gdyby tak na początek zasypać cukrem a później dopiero dodać alkohol max 30%. Myślę, że efekt był by lepszy.

      Usuń
  4. ja dziś nazbierałem trochę fiołków ale nie za dużo więc ususze i dodaje do yerby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, fiołków jeszcze nie piłam, dobre?

      Usuń
  5. A po co stokrotki w occie? fiołki rozumiem - bo pachną, ale stokrotki ?? :) Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stokrotki w occie to takie urocze kapary :)

      Usuń
  6. Wecki genialne! Skąd takie?

    OdpowiedzUsuń